Matka w morzu dobrych rad

To zaczyna się już w ciąży.

Jeszcze pierwszy tydzień po radosnej wiadomości żyjesz w błogim i naiwnym szczęściu, czyli w niewiedzy. Im dalej w las wyrasta ciążowy brzuch, tym bardziej chcesz tę wiedzę pogłębić. Zwlekasz się z kanapy pokonując mdłości, idziesz do biblioteki, wypożyczasz fachową literaturę… Stop. Pytasz mamę, babcię. To były inne czasy, pampersów nawet nie było. Stop. Siadasz w fotelu i włączasz wujka Google lub pytasz koleżanki, to akurat na jedno wychodzi.

Start.

Aaaaaaaby dziecko urodziło się zdrowe, piękne, mądre i najlepiej od razu samo przewijające się, musisz:

– jeść mnóstwo warzyw i owoców, ryb, nabiału

– nie jeść za dużo owoców, bo to cukier, nie jeść truskawek, bo powodują znamiona, warzyw liściastych, bo zbierają metale tak jak ryby, serów lepiej nie jeść

– nie obcinać i nie farbować włosów, nie nosić korali, nie patrzeć na brzydkich ludzi (sic!), wystrzegać się kotów

– nie jeść słodyczy, słonych przekąsek, pić herbaty, kawy i coli, a co ty myślałaś? Że jesteś w ciąży i możesz sobie pofolgować?

Potem rodzisz dziecko.

A gdy już wyjdziesz ze szpitala i usiądziesz w tym samym fotelu, przygwożdżona do niego słodkim zombiaczkiem na klacie, jedyne na co możesz mieć siłę to np. skrollowanie fejsa.

Aaaaaaby być dobrą matką musisz:

– karmić piersią

– ale nie publicznie

– karmić publicznie, ale zakryć się

– nie spać z dzieckiem

– spać z dzieckiem

– uczyć noworodka samodzielności (np. w zasypianiu)

– nosić, bo potrzebuje bliskości

– nie nosić, bo się przyzwyczai

– wspierać rozwój dziecka od pierwszych dni, pokazując książeczki, śpiewając, czytając, bujając

– dbać o siebie, zadbana matka to szczęśliwa matka, a szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko

– gotować wg skomplikowanej diety dla matki karmiącej

– najlepiej przygotowywać samodzielnie kosmetyki dla siebie i malucha

– odżywiać się, a nie jeść

– mieć czysto w domu

– ale nie za bardzo, bo to sprzyja alergii

– prasować ubranka, pościele, kota… ups 😉

– cały dzień w dresach to przesada

– nie siedzieć ciągle w domu z dzieckiem

– nie wychodzić za często, w końcu masz w domu noworodka, co z ciebie za matka

– szybko schudnąć i mieć figurę sprzed ciąży

– mieć przynajmniej 5 kg nadwagi, bo to dobre przy karmieniu

– w siódmym dniu szóstego tygodnia połogu być gotowa do seksu nazajutrz

– przeczytać poradniki różnych nurtów, w końcu chcesz być świadomym rodzicem,

a wtedy…

Cała wyliczanka, tylko poparta rozmaitymi badaniami, rozpocznie się od nowa.

Z tych wszystkich rad najlepiej posłuchaj… swojej intuicji.

Tych wszystkich absurdów wysłuchasz i naczytasz się już w pierwszym tygodniu. Po paru miesiącach będziesz już doskonale wiedziała, że najlepiej to słuchać siebie i postępować zgodnie z własną intuicją. Tego Ci w każdym razie życzę i jest to jedyna rada jakiej mogę udzielić. Idź za tym co czujesz, a reszty nie bierz za bardzo do siebie. Wszystkim nie dogodzisz. Dogódź sobie i dziecku.

Dodaj komentarz